Dzień 18, San Martin del Camino – Villares de Orbigo, 10 km, etap 2

Bardzo się cieszę, że postanowiłam zrobić dodatkowe 2 z kawałkiem km za Hospital de Orbigo, brzydkim miastem z pretensjami ale za to z czterema chyba albergami, które wita peregrinos bębnieniem muzyki dyskotekowej z jakiegoś baru (powinni tego zakazać, bo odstrasza, w upał jeszcze bardziej, a w czasie sjesty, kiedy miasto jest wyludnione, to już w ogóle) i poszłam dalej. Jedno z moich tutejszych doświadczeń (muszę dopisać je do poradnika :-)) jest to, żeby szukać raczej małych, prywatnych alberg we wsiach, a nie wielkich, przemysłowych, takich, jak wczorajsza. W tych jest jakoś prawdziwiej…

W sumie przeszłam 28 km dzisiaj, co jest dobrym wynikiem, ale jakbym jeszcze bardziej przycisnęła i nadrobiła jeszcze jeden dzień, to miałabym lepsze połączenie do domu. Ryan nie lata codziennie z Madrytu do Warszawy… ale to chyba za słaby powód, żeby pozbawiać się całego dnia na Camino. Wrócę więc pewnie przez Paryż 23-go. A jak coś się stanie i do 22-go nie dotrę do Santiago, to… później się będę martwić :-) W każdym razie zostało już tylko 10 dni…