Dzień 24, Tricastela -Sarria, 20 km

Nie popisałam się dzisiaj. Tylko 20 km, mniej niż planowałam, ale bez dramatu, jeśli chodzi o plan dotarcia do Santiago na czas, tj mam tam być we środę, 22-go przed południem. Jeśli nie liczyć środy, to mam 4 pełne dni marszu i nieco ponad 100 km do przejścia. Powinnam dać radę, ale już mi się strasznie nie chce :-)

Zameldowałam się tu w alberdze municypalnej, typ ikeowaty, więc nie będzie wspólnej kolacji i przyszłam do baru na przeciwko na gorącą zupę, kieliszek wina i żeby trochę posiedzieć :-) Uświadomiłam sobie, że ostatnio siedziałam w Samos, 10 km od Tricastela. Potem wybrałam drogę przez las (mogłam iść wzdłuż dwupasmówki) gdzie aż do samej Sarrii nie było baru, ani nigdzie indziej nie siadałam, żeby odpocząć. Ciekawa jestem, ile rzeczywiście dziś przeszłam, bo idę ok 4 km na godzinę a coś mi się popsuło w tym gps i nie nagrywał dziś trasy, ani nie podawał odległości. Przypuszczam, że było sporo więcej, niż 20 km.

Nawet wyszło teraz słońce, ale nie żałuję, że nie poszłam dalej. O 17 otworzą sklepy po sjeście, kupię sobie coś na śniadanie, wykąpię się i pójdę spać. Takie to życie pielgrzyma: iść, jeść i spać…