Deja vu

Obejrzałam wczoraj wieczorem jeszcze raz „Drogę życia” Estevareza. No prawda, że Martin Sheen nie ma tam bąbli na stopach i że ciągle jest ładna pogoda, ale film jednak oddaje ducha Camino. Oczywiście, że nie we wszystkich aspektach, ale do tego stopnia, że łezka mi się w oku kręciła raz po raz…

A Rosario dosłał mi jeszcze porcję zdjęć. No ale już wystarczy :-)

O Camino w internecie

Podobno jeśli czegoś nie ma w internecie, to nie ma tego w ogóle. O Camino w sieci informacji jest mnóstwo. Pisząca te słowa również zalicza się do grona pomnażającego ilość tych informacji na potęge, ale poza moją :-) jest kilka innych stron, które szczególnie warto odwiedzić wybierając się na Drogę św. Jakuba lub tylko (tylko?) szukając informacji ku zaspokojeniu ciekawości, pomijając oczywistą wikipedię:
Oficjalna strona biura pielgrzymów w Santiago de Compostela
Międzynarodowa witryna społeczności Camino de Santiago
Polska witryna społeczności Camino de Santiago
Witryna Sławomira Lachowskiego

Jest jeszcze świetnie pisany blog jednej dziewczyny, ale gdzieś mi się zawieruszył. Tam znalazłam bardzo pożyteczny spis rzeczy do zabrania. Jak znajdę, to podam. No i jeszcze te miliardy filmów na Youtube…

I pozainternetowo: KONIECZNIE zobaczcie film Emilio Esteveza „Droga życia” z ojcem reżysera, Martinem Sheenem (tym od „Czasu Apokalipsy”) w roli głównej. Zaczyna się tragicznie, ale przesłanie jest optymistyczne i bardzo do mnie przemawia (trzeba tylko zignorować pojawiający się tu i ówdzie smrodek dydaktyczny). Może również dlatego idę…

Jeśli przyjąć, że blogi to pewna współczesna forma czasopism, to pan Bradford może być dumny! Jego prawo, którego nauczano mnie na studiach i które do dziś pamiętam ma i tu zastosowanie :-) Było jeszcze prawo Lotki dotyczące cytowań, ale jedyną osobą na świecie poza prof. Górnym, która może wiedzieć jak to działa jest Jaś Gałązka. Poszukam Jasia, może pacnie jakiś komentarz :-)

Poetycko…

Kto by pomyślał, prawda? Ja i poetycko? Dostałam od Piotra, ale bardzo mi się spodobało i jest bardzo a propos. Z resztą dostałam to a propos!:

The Road goes ever on and on
Down from the door where it began.
Now far ahead the Road has gone,
And I must follow, if I can,
Pursuing it with eager feet,
Until it joins some larger way
Where many paths and errands meet.
And whither then? I cannot say.

To jego (i pewnie jeszcze kilku osób) ulubiony JRRT. Dostałam te wersiki w dobrym momencie, bo było zagrożenie (z resztą ciągle jest), że nie uda mi się jednak wyjechać z Warszawy za te niecałe dwa tygodnie i moje Camino poprowadzi mnie innymi meandrami, niekoniecznie Jakubowymi (jednak jadę tą poezją!). Zagrożenie – szczęśliwie, nie tylko dla mnie – zażegnane. Mam nadzieję, że trwale.

Z Piotrem nie zobaczymy się w maju, ale mam nadzieję, że kolejna okazja nadarzy się wkrótce. Dziękuję za wersiki! Czy ktoś ma dobre polskie tłumaczenie?