Dzień 28, Brea – Santiago de Compostela, 26 km

20130521-175656.jpg

Z jednej strony nie mogłam się doczekać celu mej wędrówki i tych wzruszeń, o których pisała Ela, a z drugiej nie chciałam, żeby moje Camino już się skończyło, powłóczyłam więc noga za nogą nie mogąc się zdecydować, która opcja zwycięży. W Monte do Gozo, podobno ważnym dla Polaków miejscem z brzydkim pomnikiem upamiętniającym pielgrzymkę Jana Pawła II i albergą na 400 osób uznałam, że nie chcę tu zostawać i idę do Santiago. Szło się ciężkawo, bo cały dzień było zachmurzenie i powietrze jak przed deszczem. Przejaśnienie i wyglądające zza chmur słońce pojawiło się, jak dotarłam do starówki i uznałam to za znak (ale czego??? :-))

Wzruszenie, takie prawdziwe, dopadło mnie na schodach oszałamiającej z zewnątrz katedry. Zniknęło zupełnie w środku. Pełno turystów migających i pstrykających aparatami fotograficznymi, prowadziło sobie bez mała na głos pogawędki, jakieś sklepy z pamiątkami (przydałby się Jezus z pejczem), kolejka do grobu św Jakuba, w której też stanęłam (przecież pielgrzymuje się do grobu Apostoła!) składająca się głównie z osób, których celem jest zrobienie zdjęcia tej srebrnej urnie z relikwiami, Portal Chwały w remoncie, zasłonięty rusztowaniami, z tego wszystkiego zapomniałam obejrzeć kadzielnicę. Jutro przyjdę tu na mszę dla pielgrzymów w południe, może wrażenia się poprawią.

Na razie proces był ważniejszy niż rezultat.

Jedna myśl nt. „Dzień 28, Brea – Santiago de Compostela, 26 km

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *