Dzień 30: Sobrado dos Monxes – Arzua, 22 km, do Santiago już tylko 40 :(

Pięknie nam się dzień zaczął. Umówiliśmy sie, że nie ważne kto o której wstanie i stawi sie na śniadanie w barze ale o 7.00 ruszamy w drogę. Ruszyliśmy chyba o 7:20 więc no dramas. Byłam druga po Carlosie. Mówię: ale zdjęcie ci super pokażę! Carlos na to: nie! Ja ci pokażę lepsze! Zaraz wpada Pepińo: ale mam fantastyczne zdjęcie – mówi i tak wszyscy po kolei. Wierze kościoła przy klasztorze były oświetlone reflektorem, który był ustawiony w taki sposób, że przechodzące osoby rzucały na mury klasztorne ogromne cienie. Założę się, że zdjęć z tego miejsca w internecie jest mnóstwo! Moje oczywiście najlepsze :-)

Dziarsko się nam dziś szło całym hiszpańsko-włosko-polsko-koreańskim klanem. Sporo padało ale różnice rasowe zostały wyrównane przez peleryny przeciwdeszczowe i rzeczywiście wyglądaliśmy jak rodzina. Przez całą drogę wymienialiśmy wrażenia z noclegu w klasztorze w Sobrado nie licząc na nic specjalnego w Arzua. Pojawiały sie nawet głosy ze ta cała Arzua niezaspecjalna jest. To pierwsze miejsce, gdzie Norte łączy się z Frances i Primitivo i rzeczywiście miasto pielgrzymami stoi. Jest co najmniej 10 alberg ale nam udało sie zatrzymać w municypalnej bo byliśmy na miejscu juz koło południa. Prysznic, drzemka, obiad, wspólne rodzinne pranie i suszenie w maszynach. Teraz klan zarządził czas wolny ale wcześniej odbyła się narada rodzinna. Stanęło na tym, że robimy jutro „epic day” wiec wstajemy raniutko i tniemy 35 km do Monte de Gozo. Jeszcze moze jakaś lampka wina dziś przed snem ale po kilkudniowym menu peregrino nie mam już siły na nic.

Nic względem Arzua nie pamietam z poprzedniego razu. W notatkach mam tylko, że tędy przeszłam ale się nie zatrzymywałam. Przeszłam sie trochę po okolicy. Muszla, symbol Camino – nadużywana. Jest na każdej restauracji, sklepie, nawet taksówkach. Rzeczywiście widzi sie mnóstwo zarówno pielgrzymów jak i pielgrzymi-turystów. Podobno budżet Arzua jest na nich (na nas!) oparty.

Z Monte de Gozo pamietam ten brzydki pomnik Jana Pawła II i alberge na 400 osób, która podobno rozrosła się do 500. Pewnie tam jutro będziemy nocować. Plan jest tez taki, żeby do Santiago wejść następnego dnia o wschodzie słońca. Podsunął go nam Pepiño, który z pewnością, zgodnie z życzeniem klanu zostanie pierwszym pochodzącym z Dalekiego Wschodu papieżem. Musi tylko uwierzyć w swoje siły. Ma dopiero 26 lat, wiec się wyrobi. I czasowo i mentalnie. Dostanie od nas zadanie, żeby zawiadomić Natalię o planach na jutro.

powered by EndomondoWPlogo

2 myśli nt. „Dzień 30: Sobrado dos Monxes – Arzua, 22 km, do Santiago już tylko 40 :(

  1. Kasiu, zdjęcie na tle murów klasztoru absolutnie genialne! Zapisałam sobie w folderach, ale tylko na użytek prywatnej przyjemności.

    • Ostrzegam i Ciebie i innych, że po kilkukrotnej selekcji zostało mi i tak ponad 1000 zdjęć i będę Was nimi katować do listopada co najmniej! Myśle ze dobrym rozwiązaniem będzie wynajęcie sali notowań, bo tam nowy, duży ekran i organizacja całodziennej konferencji nt mojego Camino :):):):) W ramach cateringu: menu peregrino z tortilla patata i choriso na czele! Myśle, że Instytut Cervantesa mi to zasponsoruje w ramach popularyzacji kultury hiszpańskiej. A może i Unia coś dorzuci???? :):):):)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *